hmm..
zakładam profil, wybieram skórki, ustawiam suwaczek... 98 dni do produ? rany boskie, przecież to się dopiero niedawno zaczęło! I serce na moment przyspiesza. Przecież ja będę fantastycznie przygotowana, czego tu się bać!? Ale z fizjologią nie wygram, to co dzieje się w środku podpowiada co faktycznie myślę o porodzie.
Ciąża mija fantastycznie. Oprócz powracających co jakiś czas myśli o tym że jestem, wyglądam czy czuję się gruba w zasadzie brak innych zmartwień. Psychicznie i fizycznie czuję się dobrze..No zazwyczaj. Zdecydowanie lepiej, kiedy Mateusz jest blisko. Trochę bardziej przestraszona, kiedy zostaję sama, ale przecież zawsze można się czymś zająć - założyć bloga na przykład.
Ten właśnie tak powstał. Próbowałam odkopać bloga założonego w innym ważnym momencie życia. Jest gdzieś w sieci, tylko nie potrafię przypomnieć sobie hasła. Ale internet nie zachęca do podejmowania wielkiego wysiłku - zawsze można zacząć od nowa, pod innym nickiem, na innym portalu.
No to start!