Z maluszkiem w brzuszku

2011-03-29 11:46

czas leci

Zaczął się 29. tydzień. Coraz mniej czasu zostało, jak on szybko leci! Dobrze mi w ciąży. Dobrze mi ze sobą i w małżeństwie. Wspaniale czuć tyle wsparcia, chyba nigdy bym nie zgadła, że będzie aż tak dobrze.

Nie wiem, czy Mateusz czuje tak samo. Jestem marudna, szybko się irytuję, małe i nieważne sprawy wyprowadzają mnie z równowagi. Z drugiej strony nigdy nie było ze mną specjalnie łatwo ;)

Coraz częściej myślę o porodzie. Nie ze strachem, raczej z ciekawością. Zajęcia w szkole rodzenia dają mi nadzieję, że w jakimś stopniu będę mogła kontrolować to, co będzie działo się z moim ciałem gdy zacznie się poród. Czasami wydaje mi się, żę moje podejście jest zbyt optymistyczne. Próbowałam rozmawiać o porodzie z mamą. Nie była zbyt chętna. Dowiedziałam się, że ja przychodziłam na świat przez 30 godzin i byłam straszliwie owinięta pępowiną. Mama nie chciała wdawać się w szczególy.

Nie lubię, kiedy ktoś prawie obcy zaczyna mi opowiadać o swoich doświadczeniach, gdy o to nie pytam. Jednak niektórych pytam i wtedy chciałabym wiedzieć. A tu jakieś tabu - jakby do kręgu wtajemniczonych można było wstąpić dopiero po przejściu przez tę magiczną barierę porodu.

Może powinnam się trochę bardziej bać? Może wówczas przeżyłabym mniejszy szok. Tylko to nie jest tak, że wyobrażam sobie, że pójdzie łatwo i w 5 minut. Po prostu mam wrażenie że sobie poradzę. Tak jak radzę sobie z ciążą, na którą uskarża się tyle kobiet. Że ciężko, że grubo... Nie mi.

Ale lęki chyba są - gdzieś tam głęboko pod skórą. Stąd absurdalne sny, które sprawiają, że budzę się w nocy i chodzę po mieszkaniu. no cóż. Przynajmniej świadomie nie zgrzytam zębami.

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

szczepania właściciel bloga:
szczepania

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Środa, 23 Maj 2012
| Rejestracja