hmm...nie ma lepszego zajęcia na skurcze niż pisanie bloga, co?
Skurcze mam dziś cały dzień, od jakiegoś czasu nasilają się, są dość częste. Telefoniczne konsultacje z lekarzem. I czekamy. Termin za 2 tygodnie, ale kto powiedział, że Mały weźmie sobie do serca jakąś wymyśloną datę. On wie najlepiej.
Miną i Maluszek zostanie jeszcze na jakiś czas w brzuchu czy dzisiejszy dzień zakończę w szpitalu? Jak kto obstawia?
Mąż w lekkim stresie - kupił mi całą kobiałkę truskawek i zastanawia się, kto je pochłonie, jeśli wyląduję dziś w szpitalu. :) Ale ja w to nie wierzę - jak na poród to jest zbyt "do zniesienia".
poprzedni post