Szczepienia noworodków – bezpieczne czy nie?

Marcin Bielowicz
2010-03-08
Szczepienia noworodków – bezpieczne czy nie?
Relacja między autyzmem a wieloskładnikową szczepionką budzi spory od wielu lat. Podczas gdy prestiżowe pismo medyczne Lancet wycofało się – po dwunastu latach – ze swoich podejrzeń, badania przeprowadzane przez naukowców niezależnych od wielkich koncernów farmaceutycznych coraz częściej wykazują możliwy związek pomiędzy wieloskładnikową szczepionką przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) a autyzmem i zaburzeniami w rozwoju.

O co walczymy?

Cała sprawa opiera się na zawartości rtęci w postaci thimerosalu w szczepionce MMR. Podczas gdy zaleca się odwlekanie pierwszego spaceru z niemowlakiem, dziwnym wydaje się fakt, że zachęca się do tak intensywnego programu szczepiennego, w tym wprowadzania do organizmu dziecka tak dużych ilości toksycznej rtęci. Nie bez znaczenia jest też konieczność – zwykle lekceważona – poprzedzenia szczepień wywiadem lekarskim, ponieważ dziecko może zwyczajnie być uczulone na jakiś składnik wchodzący w skład zastrzyku, jak chociażby białko jaja kurzego. Problem z badaniami lekarskimi polega na fakcie spenetrowania środowiska naukowego przez firmy farmaceutyczne, które sponsorują badania przedstawiające wyniki będące w ich interesie.

Rtęć i choroby

Rtęć w każdej postaci jest bardzo toksyczna, o czym wie każdy, kto pamięta chociażby termometry rtęciowe – świadczą o tym także setki publikacji naukowych. Tymczasem organiczny związek rtęci, thimerosal, przez kilkadziesiąt lat był dodawany do szczepionek jako środek bakteriobójczy i konserwujący – bez przeprowadzenia rygorystycznych badań świadczących o jego bezpieczeństwie. Co ważne, rtęć powoduje zaburzenia rozwojowe u dzieci, choroby dorosłych (m.in. Parkinsona i Alzheimera) oraz degeneracyjne zmiany w systemach reprodukcyjnych kobiet i mężczyzn, upośledzając ich zdolności rozrodcze oraz potomstwo. Badania pokazały, że dzieci autystyczne mają upośledzone zdolności eliminowania rtęci z organizmu, więc jej toksyczne działanie jest u nich znacznie przedłużone, powodując między innymi opóźnienie w rozwoju, autyzm, ADHD, padaczkę, astmę, cukrzycę i wiele innych chorób. Dlatego kraje skandynawskie wprowadziły u siebie zakaz używania rtęci a w UE proponuje się drastyczne ograniczenie jej używania.

Bezpieczna ilość rtęci

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest obserwowany na całym świecie kilkunastokrotny wzrost zachorowań na choroby psychoneurologiczne.

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest obserwowany na całym świecie kilkunastokrotny wzrost zachorowań na choroby psychoneurologiczne (autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe, padaczka i inne) w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci. Trzeba podkreślić, że właśnie w latach 90., w których nastąpił najbardziej dramatyczny wzrost tych zachorowań, amerykańskie agencje federalne FDA i CDC zaleciły stosowanie szczepionek niemowlęcych, z których co najmniej dwie zawierały thimerosal, co znacząco zwiększyło ilość wstrzykiwanej niemowlętom rtęci.

Badania na zamówienie

W odpowiedzi na rosnący niepokój rodziców i pediatrów w końcu lat 90. FDA i CDC zleciły epidemiologowi dr Thomasowi Verstraetenowi (ówcześnie zatrudnionemu w CDC) wykonanie analizy, której wyniki wykazały silny związek autyzmu oraz innych chorób neurologicznych dzieci z thimerosalem. Jednak niczego to nie zmieniło, a doszło nawet do próby ukrycia wyników badań przed społeczeństwem. CDC zwróciła się do prywatnej organizacji IOM z prośba o napisanie publikacji ”na zamówienie”, która zaprzeczyła związkom thimerosalu z chorobami neurologicznymi. Sprawa ciągnie się do dziś, czego dowodem są chociażby raport Komitetu Izby Reprezentantów USA do Spraw Reform Rządu z 2003, który stwierdza odpowiedzialność thimerosal’u za epidemię autyzmu i celowe narażania niemowląt na działanie neurotoksyny. Mimo wszystko, nie przeszkadza to przedsiębiorstwom farmaceutycznym opierać się na zafałszowanych wynikach i używać ich jako argumentów w walce na rzecz promocji szczepionek zawierających rtęć.

Tymczasem w 2007 r. dr Julie Gerberding, Dyrektor Naczelna CDC, przyznała publicznie w CNN, że szczepionki mogą powodować autyzm w populacji wrażliwych dzieci, a wcześniejsze badania są obarczone wieloma błędami.

Sytuacja w Polsce

W Polsce umieralność niemowląt (obecnie około 6-7 na 1000 żywych urodzeń) jest dwukrotnie wyższa niż w krajach skandynawskich, gdzie wynosi ona w granicach 3/1000. Nie da się wykluczyć, że może to wynikać z wprowadzenia w Polsce w 2007 r. obowiązkowej szczepionki Hib podawanej w drugim miesiącu życia. Według amerykańskiej bazy danych VAERS, szczepionka ta powoduje najwięcej ciężkich powikłań i zgonów wśród niemowląt.

Co więcej, polskie niemowlęta w pierwszych 18 miesiącach życia otrzymują 16 obowiązkowych szczepień przeciw 10 chorobom: gruźlicy, żółtaczce B, błonicy, krztuścowi, tężcowi, polio, odrze, śwince, różyczce, i zakażeniom Haemofilus influenzae b, nie wspominając o dodatkowych, które są zalecane. Dziecko szczepione zgodnie z obowiązującym kalendarzem może więc otrzymać do siódmego miesiąca życia nawet 175 mikrogramów rtęci. Ponieważ u noworodka bariera krew – mózg nie jest dobrze wykształcona, thimerosal łatwo przedostaje się o do mózgu, gdzie może wywołać trwałe uszkodzenia. W drugim miesiącu życia polskie niemowlę może otrzymać jednorazowo 50 mikrogramów rtęci (25 μg z Wzw B i 25 μg z DTP lub DTP+Hib), czyli dawkę – w zależności od wagi dziecka – około 100 razy większą niż uznana za bezpieczną (poziom uważany za bezpieczny to 0,1 mikrograma na kilogram na dzień).

Polska, Czechy, Skandynawia

Większość krajów zachodnich wycofała szczepionki z thimerosalem z powodu ich szkodliwości w 2000 roku.

Większość krajów zachodnich wycofała w 2000 roku szczepionki z thimerosalem z powodu ich szkodliwości – kraje skandynawskie zrobiły to już w latach 90. Istnieje więc pilna potrzeba wprowadzenia racjonalnego i bezpieczniejszego kalendarza szczepień. Może należałoby rozważyć odejście od szczepienia noworodków? W krajach skandynawskich, które od lat cieszą się najlepszymi wskaźnikami zdrowotności społeczeństwa oraz najmniejszą umieralnością niemowląt, szczepienia są dobrowolne i niemowlęta otrzymują pierwsze szczepienia dopiero w 3 miesiącu życia lub później. Podobnie rzecz ma się w Czechach, które zresztą zawsze – jak uczy historia – idą o jeden krok dalej w liberalnym podejściu, aniżeli Polska. Pytanie tylko, czy w tym wypadku nasz model szczepień jest lepszy? Warto zastanowić się nad wprowadzeniem większości szczepień od trzeciego miesiąca życia.

Kraje, które stosują powszechne szczepienia noworodków, mają znacznie wyższe wskaźniki śmiertelności niemowląt (powyżej 6/1000) niż te, które na ogół nie szczepią noworodków (ok. 3/1000). Co więcej, kraje skandynawskie, które stosują pierwsze szczepienia po 3 miesiącu życia i dawno wyeliminowały thimerosal, mają znacznie niższy odsetek dzieci z autyzmem (1:3000), niż kraje, które szczepią noworodki i nadal stosują problematyczny składnik (USA), gdzie na autyzm cierpi obecnie 1 na 150 dzieci.

Primum non nocere

Powstaje pytanie – czy zasada „Primum non nocere” nadal obowiązuje w medycynie, czy tez obowiązuje jedynie zysk? To pytanie jest kluczowym w kwestii zaufania do opieki medycznej w kraju.

Powstaje pytanie – czy zasada „Primum non nocere” nadal obowiązuje w medycynie, czy też obowiązuje jedynie zysk?

Ponieważ szczepionki są podawane zdrowym niemowlętom, muszą być one maksymalnie bezpieczne i nie mogą stanowić zagrożenia dla zdrowia czy też życia. Lekarz przeprowadzający szczepienie powinien przeprowadzić wywiad w celu ustalenia, czy dziecko cierpi z powodu alergii, astmy czy też innych chorób i powikłań mogących wywołać różne negatywne reakcje poszczepienne. Każde dziecko ma do tego prawo, a takie, które znajduje się w „grupie ryzyka” powinno mieć przygotowany indywidualny program szczepień. Wszystko to w interesie rodziców, a przede wszystkim – dzieci.

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.