Marcin – tata niespełna dwuletniej Zosi, od roku na urlopie wychowawczym. Kuba – tata miesięcznego Franka. Łukasz – jego żona jest w czwartym miesiącu ciąży. Sebastian – od trzech lat stara się z żoną o dziecko, czeka na adopcję. Piotr – właśnie wprowadził się z żoną do nowego mieszkania, dziecko w planach za jakieś dwa lata.
- Dopiero co zaczynaliśmy z Magdą wspólne, dorosłe życie. Skończyliśmy studia, dostaliśmy niezłe prace, wynajęliśmy mieszkanie. Wiele spraw mieliśmy w planach, ale później. Ślub, studia podyplomowe, kupno mieszkania, dziecko. A tu nagle dwie czerwone kreski na teście ciążowym całkowicie zmieniły nasze dotychczasowe – jak myśleliśmy – poukładane życie.
W ciągu trzech miesięcy zorganizowaliśmy ślub – w środku zimy. A zawsze marzyliśmy o wiośnie. Przeprowadziliśmy się do mieszkania, które niespodziewanie podarowała nam moja babcia.
Od roku jestem na urlopie wychowawczym. Nie potrafiliśmy się zdecydować na żłobek lub opiekunkę. Chcieliśmy, żeby jedno z nas ciągle było przy Zosi. Decyzja o moim urlopie wychowawczym nie była trudna – Magda lepiej zarabia, a ja mogłem sobie pozwolić na bycie freelancerem. W ten sposób udaje nam się godzić życie zawodowe z prywatnym. Za kilka miesięcy rusza moja własna firma. Zawsze o niej marzyłem, ale gdyby nie pojawienie się Zosi, pewnie do dziś bym się nie odważył.
Pojawienie się Zosi całkowicie uporządkowało nasze życie, zmieniło priorytety, pokazało nowe horyzonty. Więź z Zosią, codzienne obserwowanie jak rośnie, rozwija się jest czymś niesamowitym. Czasem tylko jakaś starsza pani na spacerze spojrzy na mnie ze współczuciem i z troską doradzi, że mała ma za cienką czapkę albo że małe dzieci powinny pić soczki, a nie zwykłą wodę.
- Moja mama zawsze powtarzała, że nigdy nie ma idealnego czasu na dziecko. Mamy wielu znajomych, którzy na ten dobry czas czekają już od kilku lat i być może nigdy on nie nadejdzie. Dlatego dość szybko zdecydowaliśmy się na dziecko. Szybko też okazało się, że Kaśka jest w ciąży.
A ciąża w naszym przypadku to prawdziwy koszmar. Kaśka prawie całą ciążę musiała leżeć – najpierw w domu, potem w szpitalu. Bardzo źle się czuła, miała mdłości i wariowała od tego unieruchomienia. A lekarze jak mantrę powtarzali: nie chodzić, nie głaskać brzucha, nie współżyć, zażywać leki, donosić ciążę.
I donosiliśmy ciążę – razem. Franek urodził się w ósmym miesiącu. Duży i zdrowy. Ma znamię w tym samym miejscu, co ja. Od razu stał się całym naszym światem.
- Byliśmy już jakiś czas po ślubie. Mieliśmy bardzo dobre prace. Wymarzone własne mieszkanie do odebrania za kilka miesięcy. I pewnego dnia Agnieszka zaproponowała, że może byśmy tak odstawili pigułki i zdali się na los. Że zobaczymy, co się wydarzy. Zgodziłem się bez zastanowienia – przecież kwestię dziecka mieliśmy od dawna uzgodnioną.
Po trzech miesiącach okazało się, że ten los dał nam dziecko. I dopiero wtedy wpadłem w panikę. To już? Tak szybko? Jak sobie poradzimy? Nagle sobie zdałem sprawę, że developer opóźnia się z budową mieszkania i pewnie nie zdążymy z przeprowadzką przez porodem, nasi rodzice – niestety - jeszcze nie są emerytami i raczej nie możemy liczyć na ich pomoc, trzeba będzie zastanowić się nad kwestią żłobka lub opiekunki, a co najgorsze – Agnieszka zostanie z tym wszystkim zupełnie sama – przecież ja wychodzę do pracy o siódmej i wracam po osiemnastej.
Do tego Aga zaczęła zadawać pytania, na które nie znałem odpowiedzi: czy chcę być przy porodzie, bo ona bardzo by chciała żebym był, jaki wózek będzie lepszy – trójkołowy czy tradycyjny czterokołowy, czy chcemy znać płeć dziecka przed porodem, czy jak będzie chłopiec, to imię damy mu po moim czy jej dziadku, czy jak już będzie gruba i wyglądać jak wieloryb, to nadal będzie mi się podobać…
Byłem przerażony, spanikowany i w dodatku nie potrafiłem tego ukryć. Na poważną męską rozmowę wziął mnie mój teść. To było jak zimny prysznic. Zawstydzające, bardzo pouczające i szczere…
- Nasza walka o dziecko trwała bardzo długo. Ogromna determinacja i ciągła nadzieja. Leczenie, pobyty w szpitalu, szukanie nowych metod i najlepszych lekarzy. Dwa poronienia i ostry przebieg ciąży pozamacicznej zagrażający życiu. Depresja Izy, terapia małżeńska. Były momenty, kiedy już się poddawałem. Nie mogłem patrzeć na cierpienie Izy. Chciałem nawet przekonać ją, żebyśmy całkowicie zrezygnowali z dalszych prób. O adopcji właściwie nie rozmawialiśmy.
Po trzech latach starań dojrzeliśmy do decyzji o adopcji. Przeszliśmy pomyślnie procedurę. Teraz czekamy na dziecko. Już nie walczymy, tylko czekamy. Nie boimy się, że się nie uda. Teraz jesteśmy pewni, że jeszcze chwila i ten pokoik, który od trzech lat stoi pusty w końcu się zapełni.
- Dziecko planujemy dopiero za jakieś dwa lata. Mirka tak chce - żeby mieć jeszcze trochę czasu dla siebie, wakacji tylko we dwoje. Właśnie wprowadziliśmy się do nowego mieszkania. W pokoju, który w przyszłości będzie królestwem dzieciaków, zaaranżowaliśmy sypialnię. Chcemy poczekać, bo w naszym przypadku to będzie bardzo poważna decyzja. W mojej rodzinie zdarzają się bliźnięta, liczymy się więc z tym, że i nas może spotkać takie podwójne szczęście.
Mirka zajmuje wysokie stanowisko, zarabia trzy razy więcej ode mnie. Po macierzyńskim po prostu będzie musiała wrócić do pracy. W jej firmie są nawet kobiety, które wracają wcześniej. Być może to ja będę musiał przejąć większość obowiązków. Te dwa lata to więc taki optymalny czas na podjęcie życiowych przecież decyzji.
Marcin, Kuba, Sebastian, Łukasz i Piotr. Wszyscy przed trzydziestką. Młodzi, wysportowani, przystojni. Każdy ma jakąś pasję: fotografia, piłka nożna, badania naukowe, podróże, wspinaczka skałkowa.
Kiedy znów spotkają się na kolacji zaaranżowanej przez ich żony niewiele o tych pasjach powiedzą. Są przecież tematy i sprawy, które łączą ich w magiczny sposób: Zosia mówi coraz więcej i uwielbia rysować, Franek jest niebywale grzeczny i chyba reaguje na głos taty, Sebastian i Iza dwa tygodnie po raz pierwszy zobaczą swoje dziecko, Łukasz podął decyzję, że płeć maleństwa poznają dopiero podczas narodzin. A Piotr… - Piotr jeszcze nie wie, że Mirka jest w ciąży…
Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.