Ministerstwo Zdrowia zachęca do rozmnażania się jak króliki - o co chodzi?

Agata Cygan
2017-12-11
Ministerstwo Zdrowia zachęca do rozmnażania się jak króliki - o co chodzi?
O ile poprzedni pomysł państwa na to, jak zachęcić Polaków do rozmnażania się, przypadł do gustu większości rodaków (500 plus), o tyle ostatnia kampania Ministerstwa Zdrowia budzi przeważnie dwie emocje: zniesmaczenie albo śmiech. Czy i ta akcja przyczyni się do poprawienia wskaźnika dzietności w naszym kraju?

Jakiś czas temu w sieci mogliśmy obejrzeć wideo zamieszczone przez Ministerstwo Zdrowia - jako element kampanii prowadzonej w ramach Narodowego Programu Zdrowia - pod znamiennym tytułem: "Króliczki" (nadal możemy je zobaczyć, ale już nie w wersji oficjalnej - pierwowzór "nie wiedzieć czemu" został usunięty). Dla tych, którzy spotu jeszcze nie widzieli, spieszymy wyjaśnić, co takiego przedstawia. Bohaterami filmu są - nie kto inny jak właśnie - króliki. Małe sympatyczne zwierzaki, które - hasając wesoło po zielonej, pełnej kwiatów łące, zachęcają Polaków do rozmnażania się. Jakich argumentów używają? Własnego przykładu: Kto jak kto, ale my, króliki, wiemy, jak zadbać o liczne potomstwo. Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze - dużo się ruszamy, po drugie - zdrowo jemy, po trzecie - nie stresujemy się, kiedy nie musimy, i po czwarte - nie używamy sobie. Więc jeśli chcesz kiedyś zostać rodzicem, weź przykład z królików. Wiem, co mówię, ojciec miał nas sześćdziesięcioro troje - słyszymy w kuriozalnym spocie.

Jak to się mogło stać? - myślicie zapewne. My także pozostajemy w szoku, ale udało nam się doczytać, że autorzy spotu wcale nie wybrali królików z przypadku. Chodziło o znalezienie jakiegoś odniesienia do bajek Ezopa po to, by poprzez baśnie trafić z przekazem do szerokiej grupy odbiorców. Twórcy zapomnieli tylko o jednym - odbiorcami tymi nie miały być dzieci, ale dorośli, dojrzali ludzie. Ludzie, często zmagający się z poważnym problemem, którzy oglądając "zabawny" filmik mogli się poczuć - jak dzieci właśnie (i to naprawdę delikatne porównanie). Wystarczy naśladować króliki i wszystko będzie dobrze? Raczenie kogokolwiek podobnymi bajeczkami jest obraźliwie - zwłaszcza dla jego inteligencji. Oczywiście rozumiemy przesłanie kampanii: gdyby ludzie uprawiali sport, zdrowo się odżywiali, mniej stresowali i zrezygnowali z używek, liczba obywateli zdecydowanie by wzrosła. Niestety, nie potrafimy "podpisać się" pod tym stwierdzeniem. Twórcy spotu tłumaczą, że taka alternatywa wydawała im się lepsza niż film instruktażowy - a może ci, którzy bezskutecznie starają się o dziecko bardziej doceniliby właśnie konkretne wskazówki mówiące, gdzie szukać pomocy?

Zdrowy styl życia jest ważny!

To wcale nie jest tak, że negujemy istotę zdrowego stylu życia - w kwestii starań o dziecko odgrywa naprawdę ogromną rolę. Zarówno urozmaicona, odpowiednio zbilansowana dieta, jak i aktywny tryb życia, ograniczenie używek i stresu są ogromnie ważne w przypadku osób, chcących zostać rodzicami. Ale umówmy się - one nie gwarantują sukcesu! Szczególnie w przypadku par, które zmagają się z niepłodnością, gdzie przeszkoda jest znacznie poważniejsza, niż brak witamin czy składników mineralnych (np. niedrożność jajowodów, azoospermia i wiele, wiele innych). Bo nikt chyba nie ma wątpliwości, że poza zachętą do prowadzenia zdrowego trybu życia, mającego gwarantować zapłodnienie, Ministerstwo po raz kolejny wyraża swoje stanowisko w kwestii zapłodnienia in vitro. Skoro wystarczy sowite śniadanko i przebieżka po parku, to czy naprawdę musimy sięgać po te probówki...?

Spot jest wyjątkowo krzywdzący właśnie dla osób, zmagających się z niepłodnością. Dla tych, które latami prowadzą bezskuteczne leczenie w nadziei, że kiedyś wreszcie uda im się zostać upragnionymi rodzicami. Czy naprawdę ludzie pracujący w MZ myślą, że przyjmując tabletki hormonalne i decydując się na zapłodnienie poza własnym organizmem nie spróbowali wcześniej wszystkiego? Podejrzewamy, a wręcz jesteśmy przekonani, że zrobili naprawdę wiele, a zadbanie o zdrowy styl życia było pierwszym, co doradził im lekarz. W bardzo wielu przypadkach niepłodność to naprawdę poważna choroba. Oczywiście odstawienie alkoholu czy picie warzywnych soków na pewno nie zaszkodzą - ale czy pomogą? Raczej nie w zapłodnieniu. Jak donoszą media, kampania miała kosztować blisko 3 mln zł. Dość sporo, jak za zrobienie wokół siebie niepotrzebnego szumu i wywołanie w rodakach poczucia, że dla państwa nie są ważni oni sami, ale ich siła rozpłodowa.

---------

Cóż, nie ma chyba lepszego podsumowania niż to, że Ministerstwo opowiada bajki. I dosłownie i w przenośni.

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.