Poród po niemiecku

Marcin Bielowicz
2009-10-12
Poród po niemiecku
Chociaż dziś więcej Polaków wyjeżdża na Wyspy Brytyjskie niż do Niemiec, kraj naszych zachodnich sąsiadów wciąż jest popularnym celem dla wielu polskich mam. Od wielu lat relacje o przepaści pomiędzy poziomem usług oferowanych w szpitalach polskich i tych zza Odry przyciągają rzesze przyszłych matek. Niektóre z nich zrobią wszystko, aby urodzić w Niemczech. Na czym więc polega różnica? Ile prawdy jest w legendach na temat opieki okołoporodowej w tym kraju?

Niemiecki porządek

W Niemczech wszystkie wizyty lekarskie, jak i podstawowe badania (grupa krwi, HIV, żółtaczka zakaźna, różyczka, chlamydia) są objęte standardowym ubezpieczeniem zdrowotnym. Standardowo wykonywane są również badania moczu, ciśnienia, poziomu cukru, a opcjonalnie toksoplazmoza (to badanie jest już jednak płatne). Bezpłatne są też badania prenatalne, które mają za zadanie sprawdzić stan zdrowia dziecka. Ubezpieczenie obejmuje także USG, szkołę rodzenia oraz wiele innych zajęć, jak akupunkturę czy gimnastykę. Jedynie tata dziecka musi osobno płacić za możliwość uczestnictwa w zajęciach w szkole. Za to jednak w Niemczech poród rodzinny to standard – nie trzeba w żadnym razie za niego dopłacać. Na 3 miesiące przed porodem rodzicom zostaje przydzielona osobista położna, która opiekuje się przyszłą mamą w domu, w tym pokazuje jak wykonywać wiele czynności okołociążowych i uczy wielu umiejętności przydatnych już po porodzie (przewijanie, karmienie itp.) Jest to osoba, której zadaniem jest odpowiedź na każde nasze pytanie.

Krankenkasse, czyli kasa chorych

Obowiązkowym ubezpieczeniem w Niemczech objęci są wszyscy pracobiorcy uzyskujący dochód nie przekraczający pewnej określonej granicy. Od wyższego dochodu członkostwo w ustawowej kasie chorych jest dobrowolne. Alternatywę może stanowić ubezpieczenie prywatne. Istnieją także dwa popularne zasiłki, które omawiamy poniżej. Najlepiej zwrócić się po nie jak najszybciej po urodzeniu dziecka (Elterngeld zostaje zwracany jedynie do trzech miesięcy wstecz).

Kindergeld

Kindergeld przysługuje wszystkim dzieciom od urodzenia do ukończenia 18. roku życia.

Od chwili przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej również Polacy mogą otrzymać Kindergeld - czyli odpowiednik zasiłku rodzinnego z niemieckiej instytucji Familienkasse. Co ważne, w tym przypadku dziecko nawet nie musi mieszkać na terytorium Niemiec, wystarczy, że jest to kraj należący do UE. W przypadku pracowników polskich warunkiem jest, aby podlegać nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Niemczech, a więc mieć tam stałe miejsce zamieszkania, być legalnie zatrudnionym i odprowadzać podatki od wynagrodzenia. Pobieranie zasiłku rodzinnego w Polsce nie jest przeszkodą, jednak istnieje obowiązek wskazania tego podczas składania wniosku w Familienkasse. Od 1 stycznia 2009 roku na pierwszych dwoje dzieci w rodzinie przypada po 164 EUR/miesiąc, na trzecie dziecko 170 EUR, a na każde następne po 195. Kindergeld przysługuje wszystkim dzieciom od urodzenia do ukończenia 18. roku życia, do 25. roku mogą nadal je otrzymywać jeśli dalej się kształcą.

Coś dla rodziców

Każda matka i każdy ojciec ubiegać się mogą o uzyskanie zasiłku Elterngeld po urodzeniu dziecka. Jego wysokość waha się od 300 do 1800 euro i zależy od wysokości ostatnio pobieranego wynagrodzenia. Osoby niepracujące otrzymają więc pomoc w kwocie 300 euro miesięcznie. Także niepracujący uczniowie i studenci mają prawo do pobierania zasiłku i również otrzymują jego minimalną kwotę. Miesięczna wysokość zasiłku wynosi 67% dochodu netto, ale nie może przewyższyć górnej granicy – czyli 1800 euro. W Internecie znajduje się kalkulator - tzw. "Elterngeldrechner", za pomocą którego można obliczyć wysokość zapomogi. Masz prawo do otrzymywania tego zasiłku przez 12 miesięcy od urodzenia dziecka. Co ważne, przy Elterngeld wolno pracować, ale tylko na pół etatu i to do 30 godzin tygodniowo.

Standardy i luksusy

W szpitalu powinna na nas oczekiwać pojedyncza sala porodowa zaopatrzona w wannę, łazienkę i wiele innych udogodnień. Na żądanie otrzymuje się znieczulenie zewnątrzoponowe (Epidural), które również w całości jest refundowane. W Niemczech preferuje się ten sposób znieczulenia w celu niestosowania narkotycznych leków przeciwbólowych. Łagodzi ono również ból towarzyszący szyciu krocza i innym zabiegom, jak chociażby użyciu kleszczy.

Na żądanie otrzymuje się znieczulenie zewnątrzoponowe. Obowiązkowo należy mieć ze sobą wyniki badań, ponieważ Epidiural nie może być podany osobom o niskiej krzepliwości krwi.

Cewnik umieszczony jest w przestrzeni zewnątrzoponowej kręgosłupa, co sprawia, że rdzeń kręgowy chroniony jest trzema oponami – dlatego ryzyko uszkodzenia rdzenia jest bliskie zeru. Jednak lekarze zza naszej zachodniej granicy nie dają znieczulenia tak chętnie, jak ich koledzy z Wysp Brytyjskich czy USA, więc trzeba jasno o tym poinformować. Obowiązkowo należy mieć ze sobą wyniki badań, ponieważ Epidiural nie może być podany osobom o niskiej krzepliwości krwi. Także jeśli chodzi o sam przebieg porodu, przyszłe mamy mogą się poczuć paniami sytuacji – można bez żadnych trudności zdecydować się na  poród w wodzie, a także cesarskie cięcie. Zawsze uszanowane jest prawo do intymności, nie nacina się krocza, nikt nie zmusza do lewatywy. Po porodzie następują przenosiny do sali poporodowej, gdzie przebywają jedynie dwie mamy, a nieskrępowany dostęp do matki i dziecka ma ojciec. To, co w Polsce uważne jest za luksus, w Niemczech i na zachodzie w ogóle od dawna jest już standardem.

Dwa kilometry różnicy

Narodowy Fundusz Zdrowia pozostaje w konflikcie z oddalonym o zaledwie dwa kilometry od polskiej granicy niemieckim szpitalem z nadodrzańskiego Schwedt – Asklepios Klinikum Uckermark, który domaga się zwrotu kosztów opieki nad rodzącymi tam Polkami. Fundusz twierdzi, że kobiety, które tam urodziły – oszukały państwo i nie zamierza pokryć kosztów opieki nad nimi. Działanie NFZ opiera się na założeniu, że ten finansuje jedynie nagłe wypadki (na przykład wcześniejszy poród), a jego zdaniem Polki wyjeżdżały za granicę, planując tam rozwiązanie. Trudno jednak się dziwić – za Odrą czekają pojedyncze sale porodowe, dwuosobowe pokoje poporodowe, a do tego spora część personelu to Polacy. Jednak sprawa nie jest już tak prosta, jak kiedyś – wskutek trwającego sporu niemieckie kasy chorych uznały, że leczenie obcokrajowców nie może  być rozliczane na podstawie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego [EKUZ]. Teraz, żeby uzyskać zwrot kosztów, należy – przynajmniej teoretycznie – postarać się o formularz E 112. W innym wypadku może się okazać, że za opiekę lekarską zostanie wystawiony rachunek. A różnica kosztów jest spora – w Niemczech około 2 tysięcy euro, w Polsce – 1100 złotych. A to jeszcze nie wszystko – w przygotowaniu znajduje się projekt, w myśl którego NFZ pokrywać będzie jedynie taką wartość, jaką należy zapłacić za dany zabieg w Polsce.

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.