Felietony

 
magdalena.lezon

Magdalena Leżoń

tłumacz, z zamiłowania blogerka

Z wykształcenia filolog angielski, z zawodu tłumacz, z zamiłowania blogerka. Mama dwuletniej Nelki, żona Tomasza. Kocham prozę Hermana Hessego i poezję W.B. Yeatsa. Mam upodobanie do staroci i historii. Sympatyzuję z ruchem alterglobalistycznym. Wielka miłośniczka istot czworonożnych. Pasję do literatury i zwierząt z dobrym skutkiem udało mi się zaszczepić córce.

 

Antidotum na speców od wychowania dzieci

2011-05-17

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że odkąd zostałam mamą, otaczają mnie sami eksperci od wychowania dzieci. Najwięcej jest ich oczywiście wśród bliskich krewnych. Ale nie brak ich też wśród bezdzietnych przyjaciółek, dalekich znajomych i przypadkowych pań napotkanych w sklepie. Aż dziw bierze, że Superniania ma jeszcze pracę, skoro wokół taka konkurencja.

Najpierw tłum doradców, których nikt o radę nie prosił, interesuje się naszym „cycem". Przepraszam za niesmaczne określenie, ale to cytat. Masz karmić cyckiem. Masz karmić na żądanie. Masz pić hektolitry Karmi, żeby pobudzić produkcję pokarmu. Jeśli z jakichkolwiek powodów nie karmisz naturalnie, wszelkie „problematyczne" zachowania twojego dziecka do chwili zdania matury złożone zostaną na karb tego zaniedbania.

Następnie - kwestia łóżeczka. Masz nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania. Jeśli się drze - poklepać po pleckach. Inni radzą zostawić na tak długo, aż nie będzie miało siły krzyczeć. Bardziej empatyczni zalecają zabranie malucha do małżeńskiego łóżka. Niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz, na pewno nie masz prawa chcieć się wyspać. Młodej matce takie fanaberie nie przystoją.

Kiedy dziecko idzie do żłobka i płacze, to dlatego, że jest nadwrażliwe a) bo nie karmiłaś piersią, b) bo spało z tobą w łóżku, c) bo zmusiłaś je do samotnego spania, czym zniszczyłaś jego poczucie bezpieczeństwa lub d) bo je rozpieściłaś (niepotrzebne skreślić). Jedno jest pewne - to musi być twoja wina.

Z biegiem czasu, sprawy się komplikują, ale zawsze znajdzie się ktoś życzliwy, kto na wszystko znajdzie wytłumaczenie. A więc, jeśli - na przykład - Adrian słabo mówi, to na pewno dlatego, że rodzice nie czytają mu książek na dobranoc. Jeśli - z kolei - Zuzia mówi świetnie, to dlatego, że rodzice czytają jej nie tylko do snu, ale też do śniadania i obiadu. Jeśli Antek bije inne dzieci w piaskownicy, to wyładowuje negatywną energię, którą przejmuje od swoich agresywnych rodziców. Lelum polelum na placu zabaw musi mieć nadwrażliwą toksyczną matkę, która trzęsie się nad nim jak nad jajem, pozbawiając dziecko szans na naukę samodzielności. Natomiast matka małej strojnisi musi być wypacykowaną lalą z różowymi tipsami.

Generalnie wszyscy ci wytłumaczą zachowanie twojego dziecka, tonem kategorycznym, jaki charakteryzuje speca od tematu. I nie miej złudzeń - jesteś pierwszym podejrzanym. Na pewno jesteś toksyczna, nadwrażliwa, niekonsekwentna, nadmiernie opiekuńcza, pobłażliwa, zbyt nerwowa lub niecierpliwa. W rzadkich przypadkach, kiedy trafisz na wyjątkowo życzliwego eksperta, dowiesz się, że to zachowanie zostało na pewno odziedziczone po dziadku, prababci, bracie, kuzynie, a może nawet po szwagrze. Wszak wytłumaczenie musi być.

Antidotum na specjalistów od wychowania dzieci? Spotkanie z innymi mamami. Możesz się wtedy dowiedzieć, że pomimo tego, iż zastosowały się do setek rad autorów poradników, cioć, teściowych, mam i sklepowych, ich starania spełzły na niczym. Małgosia stroi się jak się stroiła, Adaś nadal nie umie zasnąć sam, Jaś jada wyłącznie parówki, a Ania nieustannie płacze. Dlaczego?

Bo dzieci są różne.

Przełomowe odkrycie, prawda? A jednak. Dzieci są po prostu różne. Jednym poklepywanie po pleckach pomaga na spokojny sen, inne nie opuszczą łóżka mamy do trzeciego roku życia. Jedne przebojem biorą piaskownicę, gdy tylko złapią pion, inne ośmielą się dopiero w przedszkolu. Jedne to gaduły, którym gęba zamyka się dopiero w porze snu, inne będą milczeć całymi dniami. Jedne kochają smoczek, inne ssą własnego kciuka. Jedne cierpią na rozmaite alergie, pomimo tego, że karmione były mlekiem matki, inne są zdrowe jak rydz, choć chowały się na butelce.

Dzieci są różne. Mają różne potrzeby. Mają odmienne predyspozycje. Mają własne charaktery, zalety i wady. Zamiast snuć wydumane teorie, trzeba po prostu znaleźć do nich klucz. I - uwierzcie mi - tym właśnie zajmują się kochający rodzice.

« powrót do listy felietonów tego autora

Wasze komentarze:

evolic
2011-05-26

Polecam książkę: Historia Idealistki, autorstwa Sandra Elisabeth Roelofs
Jest tam opisana sytuacja z naprzykrzającą się teściową... taka życiowa historia.
Ciekawych zdarzeń jest znacznie więcej, dlatego zachęcam do zagłębienia się w tą lekturę i być może opisania własnych przygód :) Podobno dziś każdy marzy o napisaniu i wydaniu własnej książki!

evolic
nina
2011-05-26

Święta racja, Pani Magdaleno! Sama jestem mamą trzylatka i przechodzę przez sytuacje opisane przez Panią. Bardzo dziękuję za ten tekst i za inne również - trafnie i zabawnie opisuje Pani rodzicielskie potyczki. Pozdrawiam.

~nina
megi
2011-05-27

Pani Madziu, to co Pani piszę w 100% przeżywałam, no i w sumie nadal codziennie przeżwam. Słyszałam ciągłe rady od wszystkich dookoła, i z tą piersią do tej pory słyszę. Dziękuję, że Pani to napisała i że moglam to przeczytac. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

~megi
toandfro
2011-06-01

Dzięki za książkę i za komentarze. Cieszę się, że przeżywacie to samo :-) Nie czuję się taka odosobniona

~toandfro

Przydatne placówki

Urlop ojcowski
Staraniowy
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55