Felietony

 
magdalena.lezon

Magdalena Leżoń

tłumacz, z zamiłowania blogerka

Z wykształcenia filolog angielski, z zawodu tłumacz, z zamiłowania blogerka. Mama dwuletniej Nelki, żona Tomasza. Kocham prozę Hermana Hessego i poezję W.B. Yeatsa. Mam upodobanie do staroci i historii. Sympatyzuję z ruchem alterglobalistycznym. Wielka miłośniczka istot czworonożnych. Pasję do literatury i zwierząt z dobrym skutkiem udało mi się zaszczepić córce.

 

Operacja Robak, czyli jak skłonić dzieciaka do wizyty u dentysty

2012-03-05

Kiedy sięgam pamięcią do zamierzchłych czasów mojej młodości, to widzę siebie z otwartą gębą na czerwonym fotelu, z paznokciami wbitymi w skajowe obicie, wydającą z siebie żałosne pojękiwania, podczas gdy pani stomatolog wierciła mi w zębie dziurę z takim zapamiętaniem, jakby chciała dostać się do kręgów szyjnych. Na żywca oczywiście. Każdy przegląd stomatologiczny to była gehenna poprzedzona częstymi wizytami w toalecie i skrętem żołądka w węzeł gordyjski.

Ale że - na szczęście - czasy i technika się zmieniły i obecnie wizyta u dentysty jest prawie tak samo przyjemna jak pójście do kosmetyczki, a sama pani dentystka jest na dodatek prześliczna i przemiła, to postanowiłam wykorzystać okazję i zaciągnąć córę na przegląd. Moje dziecko przyjęte zostało tak, jakby z wizytą przybyła sama królowa brytyjska. Najpierw uprzejmości, potem oprowadzenie po całym gabinecie, dalej jazda na fotelu w górę i w dół. Następnie wybór bajeczki, która ma się wyświetlać nad głową podczas oględzin uzębienia - oczywiście padło na My Little Pony, a ja wychodziłam z podziwu, że klinika ma w ofercie filmy, które idealnie trafiają w gust czteroletnich dziewczynek. Potem pani dentystka pokazała dzieciakowi wszystkie sprzęty, którymi miała się posługiwać. Można było obmacać lusterko, i ślinociąg, i wiertła, i to coś, czym się psika, żeby wysuszyć ząb. Koniec końców, w efekcie oględzin zidentyfikowany został jeden Robak w dolnej lewej szóstce. Tyci, co prawda, ale do zrobienia, żeby nie przybrał rozmiarów Godzili.

Na wieść o Robaku dziecko było nieco skonsternowane, ale nadal skłonne do współpracy. Pani doktor wytłumaczyła, jakim narzędziem usuwamy Robaka i zademonstrowała działanie wiertła na sucho. I to był niestety koniec wizyty, bo na dźwięk tego okropieństwa, dziecko gruchnęło płaczem i zeszło z fotela. Doprawdy nie mogę pojąć, jakim cudem przez tyle lat, przy takim postępie technologicznym, nikt jeszcze nie wynalazł bezgłośnej metody borowania zębów. Przecież powszechnie wiadomo, że to ten nieznośny dźwięk jest przynajmniej w 50% odpowiedzialny za niemiłe doznania.
Cóż, nie pozostało nam nic innego jak rozpocząć intensywną kampanię na rzecz skłonienia córki do usunięcia Robaka. Nie wiem, jak jest w innych w domach, ale będę owijać w bawełnę - u nas sprawdza się wyłącznie przekupstwo. Łapówka musi być wpsółmierna do celu, jaki my - rodzice - chcemy uzyskać, więc kiedy zależy nam na zjedzeniu dwóch łyżek zupy, to proponujemy cukierka, ale w tak poważnej sprawie jak Robak trzeba było wysunąć działa większego kalibru. Podczas gdy ja myślałam, co to miałoby być, mąż poszedł na całość i przywlókł ze sklepu wielkich rozmiarów i urody domek dla Pet Shopów. Nie wierzę, że rodzice nie wiedzą, co to jest, ale niezorientowanym Czytelnikom wyjaśniam, że chodzi o takie małe zwierzaczki z wielkimi oczami, na punkcie których większość dziewczynek w wieku przedszkolnym ma kompletnego bzika. A więc przyniósł, pokazał Nelce, która stała z szeroką otwartą jamą ustną, i zapowiedział, że domek dostanie jak wyleczy ząbka. Po czym postawił zabawkę na szafie, poza zasięgiem dziecięcych rąk, za to widoczny z każdego kąta pokoju. W życiu nie podejrzewałam małżonka o takie sadystyczne skłonności, ale jak widać głęboko go nie doceniałam.

Domek stał na szafie dwa tygodnie, podczas których moje dziecko wielokrotnie prosiło, żeby go ściągnąć na „minutkę" żeby sobie mogła z bliska pooglądać wszystkie skrywane tam cuda. A było tego sporo - 10 nowych sztuk pet shopów do kolekcji, zjeżdżalnia, huśtawka, salon kąpielowy, kuchnia, salon wypoczynkowy oraz komplet obróżek i ubranek. Czyli uosobienie marzeń czteroletniej panny.
Po dwóch tygodniach tortur dzieciak miał dość i oznajmił, że jest gotów na leczenie ząbka. Wszedł dzielnie do gabinetu, otworzył paszczę, podziękował za komara (znieczulenie) i ani pisnął podczas borowania. Wybrał kolor plomby (różowy), przeżył naświetlanie, szlifowanie i polerowanie, po czym dumny wstał z fotela i z otwartą buzią obszedł całą recepcję chwaląc się wszystkim z obsługi swoją różową plombą. (Na marginesie dodam, że w tym czasie ja stałam jak na szpilkach pod drzwiami gabinetu nasłuchując z duszą na ramieniu jęków i krzyków mojej pierworodnej - taka byłam odważna).

W domu - święto. Uroczyste otwarcie pet shopów, zabawa, powinszowania, cukierki od babci, żeby kolejny robak zdążył się stosunkowo szybko wyhodować, i w ogóle dziw, że nie zadzwonił sam prezydent z gratulacjami.

A wieczorem, dzieciak pyta:

„Tato, a ta plomba zostanie ze mną na zawsze?"

„Nie, potem ci wypadnie razem z zębem"

„Ząbek mi cały wypadnie?", upewnia się Nela z niedowierzaniem.

„Wszystkie", mruczy znad komputera mój pozbawiony instynktu samozachowawczego mąż.

I się zaczęło... Mała wpadła w histerię, a my musieliśmy o 22:00 robić wykład o mleczakach, a przez kolejną godzinę zapewniać, że 1) nie, wypadanie mleczaków nie boli, 2) nie, mleczak nie ma nic wspólnego z mleczem, 3) tak, wszystkie zęby odrastają, 4), tak, da się w tym czasie jeść, 5) nie, to nie stanie się jutro ani nawet za miesiąc, tylko dopiero za jakieś 4 lata, 6) nie, nie wiemy, czy żyrafom też wypadają mleczaki, ale oczywiście sprawdzimy.
A zatem, czas porzucić pisanie i uruchomić googla, żeby podreperować wiedzę na temat uzębienia u żyraf

« powrót do listy felietonów tego autora

Wasze komentarze:

życzliwa
2012-03-05

Szóstki to już stałe zęby i wyrastają ok. 6 roku życia;).

~życzliwa

Przydatne placówki

Urlop ojcowski
Staraniowy
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55