Felietony

 
magdalena.lezon

Magdalena Leżoń

tłumacz, z zamiłowania blogerka

Z wykształcenia filolog angielski, z zawodu tłumacz, z zamiłowania blogerka. Mama dwuletniej Nelki, żona Tomasza. Kocham prozę Hermana Hessego i poezję W.B. Yeatsa. Mam upodobanie do staroci i historii. Sympatyzuję z ruchem alterglobalistycznym. Wielka miłośniczka istot czworonożnych. Pasję do literatury i zwierząt z dobrym skutkiem udało mi się zaszczepić córce.

 

Ssak z muszelki, czyli skąd się biorą dzieci

2011-11-30

No jasne, że jako nowoczesna matka wiedziałam, że pewnego dnia pojawi się temat narządów płciowych i dzieci. Pewnego dnia, czyli za jakieś 5 lat. Ale żeby zaraz po czwartych urodzinach? I to z taką dociekliwością?

Zaczęło się od pipci, którym to epitetem chłopcy zaczęli maltretować dziewczynki. Dla mojej córki to był cios poniżej pasa. Wytłumaczyliśmy jej więc spokojnie, że kobiece narządy są określane na wiele sposobów, a jednym z nich może być „muszelka". Posiadanie muszelki wydało się naszemu dziecku dużo fajniejsze niż posiadanie pipci. Na przykład prowadziłyśmy takie rozmowy:

Ja: Idź zrób siku.

Nela wraca po 30 sekundach z łazienki.

Ja zdumiona: Tak szybko?

Ona: Tak, bo moja muszelka jest błyskawiczna!

Mamy w domu zwierzęta, więc moja córa oczekiwała narodzin małych szczurków. Wiedziała, że są u mamy w brzuchu i że się mają wkrótce wyjść na świat. Pytanie tylko, którędy? Przez pępek? Przez buzię? Jak nie, to którędy? Za pierwszym razem udało mi się wybrnąć z tego pytania tłumacząc, że maluchy wyjdą z brzuszka i - ach - jakie będą śmieszne: łyse i z zamkniętymi oczami. Za drugim razem nie poszło tak łatwo.

Nelka jest wielką fanką zwierząt i takie stworzenia jak lotopałanka, galago, pancernik, rzekotka i zebroogonka nie są dla niej żadną tajemnicą. Dostała więc nieco bardziej zaawansowaną książkę o ssakach, płazach, gadach i ptakach. Nauczyła się z niej, że - na przykład - delfin nie jest rybą, że gady rodzą się z jaj, tak samo jak ptaki i że mała żaba to kijanka. Potem jednak jej mały móżdżek zaczął przetwarzać te wszystkie informacje i pojawiły się kłopotliwe pytania.

- Mamo, a skąd się bierze mała krowa?

- No siedzi u mamy w brzuchu.

- A jak wychodzi?

Yyyy, zaczęłam się jąkać niemiłosiernie. Postanowiłam jednak wykorzystać fakt, że miała już przerobioną „pipcię", „muszelkę" i „siusiaka" i oględnie wytłumaczyłam, że „z pupci". Błąd.

Z pupci? Fuj!!! Z pupci wychodzi kupa.

Masz babo placek. Przecież nie będę czterolatce tłumaczyć, że kobiety mają TAM dwie dziurki. A może jeszcze mam pokazać?

- Dobra - mówię. - Ty masz muszelkę, a Szymuś ma siusiaka, tak? No i tej muszelki właśnie wychodzi mała krowa.

- Aha - odparła ze zrozumieniem, a ja poczułam bezbrzeżną ulgę, że to tyle na ten temat. Niestety nic z tego.

- A ja skąd się wzięłam?

- Ty się wzięłaś z brzuszka. Mamie rozcięli brzuszek, bo nie mogłaś wyjść z muszelki.

- Tak, a potem ci go zaszyli. Tak jak wilka w siedmiu koźlątkach?

- Dokładnie tak.

- Czyli ssak jest z muszelki, a ja z brzuszka. To dobrze, że nie z pupci, bo pupa jest śmierdząca.

Co robią w takich sytuacjach mamy, które nie mogą pokazać dziecku namacalnego dowodu w postaci blizny po cesarce? Nie mam pojęcia, ale już im współczuję. Więc póki co stanęło na tym, że ptaki są z jajek a ssaki z muszelek. Mam nadzieję, że to na pewien czas wystarczy.

« powrót do listy felietonów tego autora

Wasze komentarze:

viola
2011-11-30

Jakbym moją córkę słyszała:) Woła z łazienki: mamo choć szybko bo mnie jakoś muszelka swędzi!
Póki co u mnie wystarcza pokazanie blizny po cc ale co będzie dalej? Zobaczymy. Damy radę, wszak damy zawsze dają:)

~viola
Aleksandra
2012-11-17

Maja też kiedyś zapytała : "Mamusiu skąd ja się wzięłam ?" odpowiedziałam "urodziłam Cię" . To było ciężkie dla czteroletniej dziewczynki , więc zaczęłam opowiadać głupoty jednym słowem . Powiedziałam mojej córce , że bocian ją wrzucił do kapusty , a moja mama czyli jej babcia robiła na obiad kapuśniak ;) a ja zładłam tą część w której ona była i od razu brzuch mi urósł od tej kapusty a potem mi ją wyjęli z brzucha ;) . Niestety nie koniec kłopotów . W tak małej dziewczynce wyszło z główki pytanie : "Mamo jak mogłaś mnie zjeść ? Tak mnie zjadłaś jak wilk Czerwonego Kapturka , a czy jak ja zjem kapuśniak to czy też będę mieć Dzidziusia ? a będziesz go pilnować jak pójdę do przedszkola ? " . No i cóż niby tak proste pytanie i odpowiedź a wydaje się tak trudne . Tak i co będzie za parę lat ? Już o kapuście jej nie powiem ;)

~Aleksandra

Przydatne placówki

Urlop ojcowski
Staraniowy
IH
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55