Felietony

 
magdalena.moskal

Magdalena Moskal

redaktorka i nauczycielka akademicka

Redaktorka i nauczycielka akademicka. Od 2003 roku pracowała w redakcji faktu wydawnictwa Znak, teraz współpracuje z W.A.B. Prowadzi na UJ zajęcia z edy­to­rami o rynku wydawniczym w Polsce. Mama małego alergika, pisząca na blogu Nie lekceważ gospodyni domowej http://notatkimlodejmatki.blox.pl/, który wkrótce ukaże się drukiem.

 

Pracuję/siedzę w domu

2011-06-27

Praca w domu. Czy wiecie, co kryje się za tym rozkosznym określeniem?

Nie macie pojęcia, ile razy marzyłam, żeby wyjść z domu na osiem godzin, podbić kartę obecności, usiąść za biurkiem i nie zajmować się wtedy dzieckiem. Z kolei moja przyjaciółka chce na odwrót: pracować w domu i być ze swoją córką, tak jak ja.

Na pewno mam dobrze dlatego, że w ogóle mam jakąś pracę. Ale poza tym nie macie mi czego zazdrościć. Próbuję dzielić swój czas sprawiedliwie i sensownie między dziecko, obowiązki domowe i zawodowe, które mam do zrobienia na już. Pisze głównie wtedy, gdy mały śpi. Jednocześnie doskakuję do kipiącej zupy i mieszam duszone warzywa. Prasuję i układam kolejny pomysł na felieton, składam w głowie recenzję, szykuję puenty.

Kiedy przychodzi niania, zawsze mam wyrzuty sumienia, czy nie dałabym rady sama: może nadludzkim wysiłkiem zrobiłabym wszystko w dwie godziny albo dokończyła po nocy? Bo przecież „siedzę w domu", jak mówią mi starsze kobiety, więc po co mi opiekunka? Kiedyś informowałam wszem i wobec, że pracuję zdalnie, żeby poprawić własne morale, ale teraz już mi się nie chce. Moje poczucie własnej wartości ulokowałam gdzie indziej.

Przy pracy w domu odpada też najfajniejsza, socjalna część tego obowiązku: nie spotykasz się z ludźmi, nie rozmawiasz z nikim oprócz dwulatka, nie ubierasz się ładnie i nie masz motywacji, żeby być na bieżąco z poranną prasą. Nie szlifujesz dowcipu, nie śmiejesz się z cudzych żartów (a własna osoba, choćby najbardziej fascynująca, po pewnym czasie nuży). Nie mam anegdot do zacytowania, nie jestem atrakcyjna towarzysko. Są na szczęście portale społecznościowe, Skype i poczta, ale wszyscy ich użytkownicy wiedzą, że to nie to samo (choć mój mąż twierdzi, że rozmawiam z fejsbukiem). Nie mówiąc o tym, że na fejsbuku nie ma ludzi z dziećmi - oni właśnie wyszli z dziećmi na spacer albo wrzucają fotki z wakacji na Naszą Klasę. A ja zostałam bytem internetowym w sensie ścisłym i nie mam innej możliwości kontaktu ze światem. Wychodne w realu mam średnio raz na tydzień.

W życiu nie myślałam, że będę tęsknić za szefem, ale co zrobić, jak nie mam chęci do roboty? Samodyscyplina nie jest przecież moją najmocniejszą stroną. W domu nie ma na kogo zwalić pracy ani winy, a na dodatek co ma być zrobione, i tak zrobić trzeba. Wiecie, co jest jeszcze smętne? Jak jestem zmęczona i zła na dziecko, irytuję się na pracę. Jak ktoś mnie wkurzy w robocie, przez telefon albo maila, wściekam się na syna. Nie ma bezpiecznego przejścia między domem a pracą, oba porządki się przenikają i wcale im to nie służy. A zawsze chciałam mieć wolny zawód!

Ooo, pobudka malucha. Koniec pisania na dziś.

---

Mamo, pracuj - jeśli chcesz! Sprawdź, oferty pracy zdalnej

« powrót do listy felietonów tego autora

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Przydatne placówki

Urlop ojcowski
Staraniowy
IH
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55