Felietony

 
marta.kabulska

Marta Kabulska

psycholog

Psycholog. Założycielka „klubu 9 miesięcy”. Autorka warsztatów „Ratunku bliźniaki”. Dzięki swoim córkom (Alicji oraz bliźniaczkom Julii i Nel) zostałam specjalistką w wykonywaniu kilku czynności na raz z jednym dzieckiem uwieszonym na szyi, dwiema u nóg; mistrzynią regenerowania organizmu w ciągu 3 godzin snu na dobę; manicurzystką dzięki obcinaniu raz w tyg. 60 małych paznokietków. Bicepsy mam prawie jak Pudzian dzięki regularnym ćwiczeniom w dźwiganiu moich księżniczek. Zwykła mama 3 super córek.

 

Od chwili narodzin mojej córki, każdy inny ból wydaje mi się błahostką.

2012-04-24

Booooli .....

- Boooooooli- wrzeszczałam ile sił w płucach.

Ból zawładnął moim ciałem. Nie jakiś tam menstruacyjny ból brzucha, ale wszechogarniający, obezwładniający ból całego ciała. Miałam wrażenie, że bolą mnie nawet włosy.

Od chwili narodzin mojej córki, każdy inny ból (np. zęba) wydaje mi się błahostką.

Kiedy mężczyzna schylający się z igłą ku mojej stopie chwilę przed zrobieniem mi tatuażu powiedział: „Uwaga, teraz naprawdę będzie bolało." Spokojnie odpowiadam: „Urodziłam trójkę dzieci, więc i to zniosę".
Mimo tak ogromnego bólu przy porodzie kolejne dziecko chciałabym urodzić w domu, naturalnie, bez możliwości znieczulenia itp. Zwariowałam? A może to świat oszalał ucząc nas lekceważącego podejścia do bólu?

Gdy boli nas głowa bierzemy tabletkę, gdy jesteśmy zmęczone, zamiast odpocząć pijemy kolejną kawę. Nie zastanawiamy się, skąd ten ból. A przecież ból może, a nawet powinien coś oznaczać. Często zapominamy o jego informacyjnej funkcji. To tak, jakby ktoś we wnętrz nas wołał: „Uwaga! Alarm!", a my zamiast szukać przyczyn alarmu przekręcamy przycisk wyciszając jego krzyk.

Tak rzadko słuchamy swego ciała. Oduczamy się wsłuchiwania w nie, bo nie ma na to czasu. Potem przychodząc do porodu, który przecież jest (albo powinien być) naturalnym procesem często nie rozumiemy, co się z nami dzieje. Pytamy dlaczego tak boli i co zrobić żeby w końcu uciszyć ból. Wtedy ktoś podsuwa nam myśl o znieczuleniu, które przyjmujemy z największą wdzięcznością. Niestety ingerencja w naturę ma swoją cenę. Jedna medykalizacja (np. w postaci znieczulenia zewnątrzoponowego)często prowadzi do kolejnej: znieczulenie osłabia skurcze ->nieefektywne skurcze prowadzą do podania oksytocyny, potem kolejne medykalizacje i w efekcie niejednokrotnie cesarskie cięcie.

Współczesne, nowoczesne kobiety pytają : „Po co ma mnie boleć, skoro może nie boleć?"
Ból ma funkcję informacyjną. Mówi ci na jakim etapie porodu jesteś, pokazuje, jak blisko do przyjścia na świat twego dziecka (skurcze parte). Nie znaczy to, że powinnaś przyjąć go jako dar. Można go łagodzić naturalnymi sposobami, które w żaden sposób nie ingerują w poród. Oczywiście nie działają tak szybko i mocno, jak znieczulenie, ale pozwalają nam przejść przez ten proces w sposób, w jaki zaplanowała to natura, co oznacza - bezpieczny dla matki i dziecka. Oczywiście słuchanie własnego ciała w porodzie nie jest łatwe, jeżeli nie robiliśmy tego wcześniej. Warto pomyśleć o tym w ciąży. Wybrać dobrą szkołę rodzenia, w której pokażą nam, jak wielka siła tkwi w nas samych i jak z niej skorzystać.

Ból podczas porodu pozwala nam bardziej docenić i lepiej przejść przez początki macierzyństwa. To tak, jak z rytuałami, którym poddawani się amerykańscy uczniowie starający się o przyjęcie do college'u. Z badań wynika, że im cięższy, trudniejszy był rytuał przyjęcia, tym większa radość z dostania się do danego stowarzyszenia. Ból pozwala nam docenić nas same. Po takim porodzie jesteśmy dumne, że przetrwałyśmy, udało się, pokonałyśmy własne ograniczenia, wspięłyśmy się na sam szczyt.

Pamiętajmy, że każda minuta bólu ma sens, gdyż zbliża nas do końca porodu. Nawet jeśli cierpiałaś kilka godzin, a poród mimo twoich starań skończył się cesarskim cięciem- wiedz ,że nie było to bezsensowne. Twój wysiłek miał sens, bo każda sekunda porodu ma sens dla twojego dziecka, które może naturalnie wstawić się, przemieszczać przez kanał rodny, przygotować do przyjścia na świat.
Moda na cesarskie cięcia, a może moda na ekologię? Nie wybierajmy sposobu porodu kierując się modom, namowom koleżanek, gustom lekarzy, czy nawet takim artykułom, jak ten. Pozwólmy działać naturze.

« powrót do listy felietonów tego autora

Wasze komentarze:

BB.
2012-06-20

"Ból podczas porodu pozwala nam bardziej docenić i lepiej przejść przez początki macierzyństwa" - nie zgodzę się z tym zdaniem (jak i z większością artykułu). Rodziłam bez znieczulenia i jedyne, co pamiętam z początków macierzyństwa to jeden, wielki ból i kompletne wycieńczenie organizmu. Śmieszą mnie artykuły, w których czytam, że TRZEBA rodzić bez znieczulenia albo "poczuj siłę miliona kobiet, które rodziły przed Tobą". Bez przesady, jeżeli któraś z nas ma słaby próg bólu, to niby dlaczego nie może poprosić o znieczulenie ? Już na starcie będzie złą matką ? Wcale nie. Nie wiem, czy kolejne maleństwo urodzę z czy bez znieczulenia, ale każda kobieta ma prawo wyboru.

~BB.
Kasia
2016-12-13

Ja miałam dwie cesarki,pierwsza z powodu łożyska centralnie przodującego,druga z powodu blizny,mam ją od spojenia do pępka,miałam przy pierwszej cesarce znieczulenie ogólne,córkę zobaczyłam kilka godzin po zabiegu,bo nie mogłam się wybudzić,cóż ja nie miałam wyboru,ani moje dzieci,jestem szczęśliwa,że żyję w czasach cesarek,ale czasem myślę sobie,że chciałabym wiedzieć,jak to jest urodzić.
niestety ból po cesarce odczuwałam długo, blizna pozostała duża i widoczna, uważam ten artykuł za bardzo pomocny w zrozumieniu samej siebie,co jest bardzo trudne,może bardziej nawet niż maciezyństwo,którego początki określiłam słowami - krew,pot i łzy

~Kasia

Przydatne placówki

Urlop ojcowski
Staraniowy
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55