Felietony

 
moka

Monika Szostek-Kwapień

redaktor, PR-owiec, copywriter

Przede wszystkim mama cudownej Hanki. Zaraz potem redaktor, PR-owiec, mol książkowy, pasjonatka krakowskich zaułków. Wszystko, co robię w życiu, staram się robić z pasją. Uwielbiam kreowanie, obserwowanie, poznawanie. Stale kolekcjonuję doświadczenia, piszę, notuję, zapamiętuję. To czyni mnie szczęśliwą. Macierzyństwo zaś sprawia, że jestem w pełni spełnioną kobietą, świadomą i odważnie patrzącą w przyszłość.

 

"Okna Życia"

2010-04-27

Kraków ul. Przybyszewskiego 39, Warszawa ul. Hoża 53, Częstochowa ul. Św. Kazimierza 1. Nieduże okienka w murze. Tuż nad chodnikiem. Niepozorne, trochę na uboczu. Łatwo otwierają się z zewnątrz. W środku małe łóżeczko i kolorowa, świeża pościel. "Okna Życia".

Idea

„Okno Życia” to miejsce, gdzie matka może anonimowo zostawić swoje nowo narodzone dziecko. Nie narażając go na niebezpieczeństwo. Nie porzucając na śmietniku. To specjalne miejsce z ogrzewaniem i wentylacją. Wewnątrz można pozostawić noworodka. Otwarcie okna z zewnątrz uruchamia sygnalizację, która w dyskretny sposób wzywa siostry zakonne pełniące dyżur przy oknie do zaopiekowania się dzieckiem.

„Okna Życia” to miejsca dla matek, które ukrywają ciążę, nie chcą rodzić w szpitalu i nie decydują się na wychowanie dziecka. „Okna Życia” powstają jako symbol szacunku dla życia i ratowania go. Powstają z myślą o kobietach, które znajdują się w tak trudnej sytuacji, że nie widzą z niej wyjścia. Nie wszystkie matki bowiem wiedzą, że po urodzeniu dziecka w szpitalu mogą bez żadnych konsekwencji prawnych zostawić je w szpitalu. Mają wtedy jeszcze sześć tygodni na podjęcie ostatecznej decyzji. Jeśli zdecydują się na oddanie dziecka, po podpisaniu deklaracji zrzeczenia się praw rodzicielskich maleństwo ma szansę na bardzo szybką adopcję.

Pozostawienie noworodka w „Oknie Życia” daje mu szansę na lepszą przyszłość i kochającą rodzinę. Pozostawienie nowo narodzonego dziecka na śmietniku to zazwyczaj pewna śmierć. Dlatego siostry opiekujące się „Oknami Życia” apelują: ”Prosimy matki, które nie mogą wychowywać swojego dziecka - nie zabijajcie go, nie porzucajcie na śmietniku. Zostawcie je tutaj, w „Oknie Życia”. Niech trafi do adopcji. Dajcie mu szansę na życie i miłość”.

Pierwsze w Polsce „Okno Życia” powstało w Krakowie wiosną 2006 r. z inicjatywy Kurii Metropolitalnej i Caritas Archidiecezji Krakowskiej.  Pod koniec ubiegłego roku „Okna Życia” uruchomiły  Warszawa i Częstochowa. Już 25 marca w Poznaniu - w dniu kościelnych obchodów Dnia Świętości Życia - zostanie otwarte kolejne „Okno Życia”. Powstanie „Okien Życia” zapowiedziały też Ełk, Tarnów, Stary Sącz i Radom. Wszystkie to inicjatywy Caritasu. Jedyne „świeckie” okno funkcjonuje w II Szpitalu Miejskim im. L. Rydygiera w Łodzi.

Pionierzy

Pionierskie krakowskie okno u nazaretanek przy ul. Przybyszewskiego 39 na początku miało pełnić funkcję symbolu – a uratowało już życie dziesięciorga dzieci – sześciu dziewczynek i czwórki chłopców. Wszystkie w dość krótkim czasie znalazły rodziny adopcyjne.

Zadaniem sióstr mieszkających w domu przy ul. Przybyszewskiego 39 - oprócz nieustannego dyżuru - jest natychmiastowe powiadomienie pogotowia w przypadku pozostawienia dziecka w oknie oraz zadbanie o maleństwo do czasu przyjazdu pogotowia. Pogotowie przewozi dziecko do szpitala.

Następnie siostry powiadamiają o pozostawionym dziecku ośrodek adopcyjny, który natychmiast informuje o tym sąd, występując równocześnie z dwiema prośbami: o wydanie postanowienia w sprawie zarządzeń opiekuńczych dotyczących dziecka oraz o nadanie dziecku tożsamości.

Dziecko pozostaje w szpitalu tak długo, jak to konieczne ze względu na stan zdrowia. Równolegle przebiega procedura nadania tożsamości dziecku, czyli nadania mu imienia i nazwiska oraz sporządzenia aktu urodzenia. Wraz z pozostawieniem dziecka w „Oknie Życia” traci ono nie tylko rodziców, ale też nazwisko i datę urodzenia.

Po zakończeniu procedury nadania tożsamości rozpoczyna się procedura adopcyjna. Sąd udziela zazwyczaj zgody na preadopcję, czyli na zamieszkanie dziecka u rodziny adopcyjnej jeszcze przed zakończeniem całej procedury. Dzięki temu dzieci mogą znaleźć się w domach swoich przyszłych rodziców nawet w dwa tygodnie po pozostawieniu w „Oknie Życia”.

Aby zapewnić dzieciom pozostawianym w „Oknie życia” bezpieczeństwo i jak najszybsze znalezienie się w rodzinach adopcyjnych, krakowska Caritas podpisała umowy o współpracy z Kliniką Neonatologii Centrum Medycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz z Ośrodkiem Adopcyjno-Opiekuńczym „Dzieło Pomocy Dzieciom”.

Daj szansę na życie

Latem 2008 w ramach kampanii informacyjnej “Daj szansę na życie” krakowska Caritas przekazała do parafii, placówek dla bezdomnych i najuboższych, do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i Policji 50 tys. ulotek informujących o możliwości oddania dziecka do adopcji i “Okna Życia”. Celem kampanii było dotarcie do kobiet ukrywających ciążę i nie mogących wychowywać dziecka i zmiana ich nastawienia do adopcji:

"Matko! Jesteś w ciąży, nie wiesz co robić... Nie możesz wychować dziecka, które urodzisz? Możesz zostawić je w szpitalu po porodzie i zrzec się praw rodzicielskich: zostanie adoptowane przez czekającą na dziecko rodzinę. Ukrywasz ciążę, nie chcesz rodzić w szpitalu? Nie narażaj dziecka na niebezpieczeństwo! Zostaw je w bezpiecznym miejscu: w OKNIE ŻYCIA. Daj mu szansę na życie i miłość w rodzinie adopcyjnej. Tobie też będzie lżej, jeśli ono będzie bezpieczne" – czytamy na ulotce kampanii.

 

Na Przybyszewskiego 39

Podchodzę do krakowskiego „Okna Życia” późnym wieczorem. Ulica Przybyszewskiego senna, spokojna i niemalże pusta. Przypadkowy przechodzień zwalnia i bacznie mi się przygląda. Może myśli, że pod płaszczem niosę zawiniątko. Że będzie świadkiem kolejnego porzucenia dziecka… No właśnie – porzucenia… Przypominają mi się słowa Katarzyny Mader – dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego „Dzieło Pomocy Dzieciom”. W reakcji na artykuł jednego z dzienników prosiła, aby nie mówić  o „podrzucaniu” albo „porzucaniu” dzieci w „Oknie Życia”: „Te słowa są nieadekwatne do sytuacji – pozostawienie dziecka w tym miejscu to prośba zdesperowanej matki o zajęcie się losem jej dziecka.”

Podobnie myśli też nazaretanka mająca dyżur w „Oknie Życia”: „Okno naprawdę daje życie. Daje życie dziecku, szansę na miłość i prawdziwą rodzinę. Daje wielkie szczęście rodzinie adopcyjnej, która nie może mieć własnego dziecka. I jest ostatnią deską ratunku dla matki, która z jakiś powodów nie decyduje się na wychowanie dziecka.”

Pytam, czy matki oddając dzieci do „Okna Życia” zostawiają jakieś listy, słowa pożegnania. „Do tej pory znaleziono tylko jeden list z przeprosinami. Ale większość dzieci jest zadbana, niekiedy pięknie ubrana. Widać, że przed podjęciem tak desperackie decyzji matki troszczyły się o nie…” – mówi siostra.

Przechodzień przystaje i przysłuchuje się naszej krótkiej rozmowie. Żegnam się z siostrą. Ulica Przybyszewskiego nadal pusta. Ciekawski nieznajomy też odchodzi. Wracam poruszona do domu, do męża i córki. Zjemy razem kolację. Poczytamy wspólnie „Lokomotywę” i „Słonia Trąbalskiego”.


A „Okno Życia” na Przybyszewskiego 39 zostaje. I czeka. Na dziecko, którego pojawienie się wywoła wielką radość wśród sióstr. I na matkę, która podejmie tak desperacką decyzję, bo może po prostu nie ma do kogo wracać. Okno czeka, aby dać życie – obojgu…

« powrót do listy felietonów tego autora

Wasze komentarze:

liwa
2009-09-03

Okna Życia to znakomita inicjatywa. Powstają w nowych miastach, jest o nich głośno. I dlatego tak boli, kiedy po raz kolejny słyszy się o dziecku znalezionym na śmietniku...

liwa
Ircia
2009-09-07

"Okna Życia" to rewelacyjna sprawa, ale mam nadzieję, że będą używane w koniecznych przypadkach, a nie będą służyć jako ucieczka od odpowiedzialności.

Ircia
symbiosis11
2009-09-17

Zgadzam sie Ircia z Toba.. lecz takze wydaje mi sie ze jezeli matka nie chce dziecka, to niech faktycznie je da w to miejsce niz zostawic na smietniku, czy zrobic cos gorszego

symbiosis11
zabka300
2009-09-19

Genialny pomysl. Przykre jest to ze ludzie sa gotowi oddac swoje dziecko, ale z drugiej strony inna rodzina bedzie miala szanse zaadoptowac i dziecku bedzie lepiej

zabka300
Nela28
2009-09-20

Bardzo dobrze, ze sa takie miejsca. Ja wiedzialam o istnieniu tego miejsca natomiast moze te matki ktore zostawiaja dzieci np. na smietnikach poprostu nie wiedza o takim miejscu? Wedlug mnie to okropne, ze niektore kobiety potrafia zostawic wlasne dziecko... Ale macie racje to jest wtedy sznasa dla rodzicow ktorzy nie moga miec dzieci i tym sposobem moga pomoc jakiemus opuszczonemu malenstwu.

Nela28
renia
2009-09-24

Wedlug mnie Okien Zycia jest za malo. Kobieta ,ktora rodzi dziecko w warunkach "polowych" nie koniecznie musi znajdowac sie blisko konkretnej ulicy gdzie takie Okno Zycia jest.Malo jest takich matek ,ktore wczesniej sprawdzaja istnienie Okna Zycia aby po porodzie zawiezc tam swoje malenstwo.Te kobiety w wiekszosci sa tak przerazone,ze wola jak najszybciej pozbyc sie "problemu" bo moze ktos zauwazyc.
Uwazam,ze takie Okna powinien miec kazdy szpital.

renia
domi
2009-11-05

Ja tez uwazam,ze Okno Zycia to wspaniala sprawa.Moze dla niektorych posluza aby uciec od odpowiedzialnosci i klopotow ale przeciez najwazniejsze ,zeby uratowac dziecko.Niech zamiast foliowej torby i smietnika dzieci znajda przytulne i bezpieczne schronienie w Oknie Zycia.

domi
ilona
2010-07-23

Znam to okno na Przybyszewskiego - niemal codziennie je mijam. Uratowało już ponad 10 dzieci:)

~ilona
ela
2010-09-28

Witam wszystkich.
Wspanialy pomysl z tymi Oknami Zycia ale jest ich zbyt malo i za malo sie o nich mowi.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
Sabinka
2010-10-21

Potrzebne są takie okna i oby jak najwięcej ludzi o tym wiedziało, bo milion razy lepsze to niż porzucanie dzieci gdzie popadnie.
Miejmy nadzieję że wszystkie takie maluchy znajdują szczęście.

~Sabinka
renata28
2010-11-05

okno zycia to wspaniala rzecz...

~renata28

Przydatne placówki

Urlop ojcowski
Staraniowy
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55